Brydżowa przeszłość

Zygfryd właśnie nakładał marynarkę na swoją ulubioną, beżową koszulę, kiedy na chwilę zadumał się nad dużą ścianą, na której setki malutkich płomyków z palącego się wesoło kominka zdradzały obecność pokaźnej kolekcji pucharów. Ma 68 lat, jednak doskonale pamięta, kiedy zaczęła się jego przygoda z brydżem sportowym – odbudował przejętą po wuju ruinę, zainwestował w nowe technologie, nawet internet doprowadził – to właśnie wtedy przypadkiem trafił na abc brydża – gra wydała się wprost stworzona dla niego, szybko się uczył, karierę rozpoczął od ogrywania lokalnych ważniaków w knajpie… Uśmiechnął się na myśl o ponownym przelicytowaniu burmistrza czy doprowadzeniu do wpadki komendanta swoimi chytrymi wistami i zrzutkami. Szybko zaczął grać na lokalnych turniejach – najpierw z przypadkowymi partnerami, później coraz lepszymi, a turnieje z lokalnych zmieniły się w ogólnopolskie. Stworzył od podstaw własną drużynę, którą sponsorowała jego firma. Rozwijał teorię gry, skupiając się na dopracowywaniu konwencji licytacyjnych, w jego wykonaniu konwencje brydżowe takie jak stayman, wilkosz, precision i ostatnio multi bywały zabójczo skuteczne. Drużyna szybka awansowała z okręgówki do ligi wojewódzkiej, potem była III liga, druga… Jego artykuły o rachunku prawdopodobieństwa w brydżu, taktyce gry na na IMP’y lub maksy cieszyły się dużym powodzeniem. Często go cytowano, komentowano jego zagrania, raz nawet pogratulował mu sam Wilkosz… Piękne czasy, jest co wspominać!



Relatywne: Inne: Zobacz też: http://www.poradniki.zgora.pl

Opinie i komentarze