Strach się bać, czyli upadek z wysokości, wraz z biurem podróży

Wraz z rozpoczęciem ery kapitalizmu w Polsce, rozwijały się kolejne branże. W końcu przyszła pora na branżę turystyczną. I tak oto, zaczynały powstawać biura podróży. Pasowało to z resztą do gospodarczego trendu – bogacącego się społeczeństwa, które chciało zobaczyć coś więcej, niż po raz dziesiąty Krupówki, czy helskie fokarium.

Popyt szedł ramię w ramię z podażą. I wszystko byłoby świetnie. Biur podróży namnożyło się na tyle dużo, że klient, chcący wybrać destynację swoich kolejnych wakacji, mógł przebierać, jak w ulęgałkach. Dzięki temu także, pojawiła się możliwość podróżowania za stosunkowo niewielkie pieniądze. A co za tym idzie, coraz większe grono Polaków, miało możliwość poznania innych kultur, zwyczajów, znanych z pocztówek widoków i spędzenia wakacji w pełnym słońcu, na wymuskanych, hotelowych plażach. Ale – jak się okazało – nie możemy spać spokojnie, oczekując upragnionego urlopu.

Żeby nie przepłacać, przeszukujemy oferty, znajdując w końcu upragnione miejsce wypoczynku dla całej rodziny. Planujemy wyjazd, robimy ostatnie zakupy, odkurzamy dmuchany materac, sprawdzamy, czy zeszłoroczny kostium kąpielowy wciąż pasuje, zaopatrujemy się w kremy z filtrami i lecimy. Pełni radości, optymizmu, oczekując tego, że wrócimy pełni wrażeń, opaleni, wypoczęci i zrelaksowani – wszak to jedyny urlop w roku.

I ponoć stanowimy (w rozumieniu przynależności narodowej) specyficzny typ turystów. Bywamy głośni, zabawowi (zwłaszcza w hotelach, w których kupujemy pakiet All Inclusive – korzystamy z dobrodziejstwa alkoholu w myśl zasady „zapłacone – przysługuje”); nie zawsze znamy języki obce – to też nie zawsze da się z nami porozumieć (i np. upomnieć, że łamiemy jakąś hotelową zasadę); zawsze za to jesteśmy pełni oczekiwań i lubimy szukać „dziury w całym” – że woda w morzu za słona, że słońce za jasne, a piasek za gorący. Ale jakby na to nie patrzeć – nie my jedyni mamy swoje wady. Wszak czekając na urlop przez cały rok, mamy prawo oczekiwać, że wrócimy zadowoleni, a wakacje spędzimy uśmiechnięci.

Poziom usług biur podróży, jak się okazuje, pozostawia jednak wiele do życzenia.

Zaczniemy od zgodności podpisanej przez nas umowy ze stanem faktycznym. Wybieramy określony hotel – ten ma określony standard, wybieramy formę wyżywienia oraz ubezpieczenie. Za to wszystko płacimy ustaloną przez biuro podróży stawkę. Znajdujemy w umowie zapis, że z przyczyn niezależnych od niego, organizator ma prawo zmienić w ostatniej chwili hotel, który wybraliśmy. I wydaje się to przecież logiczne – gdyby tak na dzień przed naszym przyjazdem, w hotelu zawaliły się dwa piętra, nie będziemy przecież upierać się przy tym, aby w nim mieszkać. Okazuje się jednak, że nie o zawalone piętra chodzi, nie chodzi także o inne tzw. siły wyższe. Chodzi o sprawdzony już przez biura podróży zwyczaj sprzedawania większej liczby miejsc, niż pula wynikająca z rezerwacji, dokonanej przez biuro w hotelu. Klient chce – klient ma (w teorii). A w praktyce? Najwyżej zawiezie się klienta do innego hotelu – jakoś to będzie. W efekcie, jadąc z dwóch różnych biur z przyjaciółmi (dwie rodziny), może się okazać, że jesteśmy w zupełnie innych hotelach. Jeśli wybraliśmy dany hotel, bo np. nasze dziecko marzyło o parku wodnym (który w tym akurat hotelu się znajduje), kryterium naszego wyboru nie będzie miało znaczenia na miejscu. A wszystko to dzieje się zgodnie z umową. Turysta nie ma więc najmniejszej szansy na walkę o swoje. Bo dostaje to, pod czym się podpisał – a żeby nie było wątpliwości, nie podpisać umowy nie możemy. Jesteśmy więc przypierani do muru i nie ma drogi ucieczki. Opcje, które nam zostają, to śledzić opinie o biurach podróży i wybierać te, w których takie procedery miejsca nie mają – niestety, nie jest ich wiele.

Ale to niestety nie wszystkie zagrożenia, związane z naszym wymarzonym urlopem. Jak się okazało – także w tym roku (nie po raz pierwszy), to, że kupimy w biurze podróży wakacje nie oznacza jeszcze, że będzie nam dane z nich skorzystać. Biurom podróży bowiem, zdarza się ogłosić upadłość – albo przed naszym urlopem, albo w jego trakcie. I tak to, po raz kolejny, i w tym roku polscy turyści stracili – pieniądze, zarezerwowane w pracy terminy urlopów i szansę na wypoczynek.
Oburzenie sięgnęło zenitu, kiedy to dwa biura podróży, zaraz po sobie ogłosiły upadłość, sprzedając wycieczki do ostatniego dnia przed upadłością. Nie można nazwać tego inaczej, jak zwyczajnym złodziejstwem.
I oczywiście, usłyszeliśmy, że zmienią się przepisy, że ubezpieczenie biur podróży będzie obejmowało takie ryzyko i w razie czego, zrekompensuje straty.

Tylko że odnosimy wrażenie, że jakoś tego wszystkiego już za dużo. Biura podróży uprawiają wolną amerykankę (oczywiście nie wszystkie), a my wciąż tracimy, jesteśmy narażeni na stresy i utratę ciężko zapracowanych pieniędzy, za które oczekiwaliśmy usługi na określonym poziomie.

A czemu by tak nie zatroszczyć się o swój wypoczynek na własną rękę? Gdzie jest napisane, że musimy wybierać ofertę biura podróży, jeśli boimy się z niego korzystać?
Żeby móc mówić o udanym urlopie, musimy się trochę napocić, ale za to efekt? Murowany bajkowy urlop. Bez niespodzianek, strachu o to, czy aby organizator nie ogłosi upadłości na godzinę przed naszym wylotem, wydaje się warte przemyślenia.

Czego potrzebujemy, żeby zorganizować ciekawe wakacje?
Zacząć należy od wyboru destynacji – tu nie ogranicza nas nic (musimy jedynie brać pod uwagę nasze możliwości finansowe i preferencje).
Siadamy więc przed mapą i myślimy, który zakątek świata jest naszym rajem, który pozwoli nam naładować baterie na kolejny rok oczekiwania na urlop.

Jak już wybierzemy miejsce, musimy pomyśleć, jak się do niego dostać. Możemy wybrać transport samochodowy, czy autokarowy – tu jednak ograniczają nas odległości, nie polecamy wyprawy na drugi koniec świata samochodem, samo dojechanie mogłoby nam zając cały urlop. Trudno nam sobie wyobrazić podróż do USA autokarem… A więc samolot. Mamy dostęp do różnorodnych wyszukiwarek, pozwalających nam znaleźć wygodne i często bardzo tanie bilety lotnicze. Poświęcamy trochę czasu, robimy rekonesans (cen i dostępnych opcji) i kupujemy.
Jeśli wybieramy się gdzieś bliżej, np. do Londynu, możemy skusić się na podróż czterema kółkami, jednak w tak bliskiej i popularnej destynacji, możemy również znaleźć promocyjne bilety lotnicze i wybrać loty do Londynu w cenach, które mogą naprawdę pozytywnie zaskoczyć.

Jeśli wiemy już, w jaki sposób dotrzemy na miejsce, pora na wybór miejsca, w którym się zatrzymamy. Tu mamy ogromną dowolność – począwszy od drogich, eleganckich hoteli, w których wykupić możemy luksusowe posiłki, zapierające dech w piersiach pakiety SPA i inne atrakcje, przez wygodne, aczkolwiek nieco tańsze hotele, w ofercie których także możemy skusić się na wyżywienie w różnych opcjach (także All Inclusive), skończywszy na wyjątkowo tanich hotelikach, hostelach, lub wręcz prywatnych domkach, oferujących pełną swobodę, komfort i absolutną samodzielność. I tu z pomocą przyjdą nam wyszukiwarki, w których znajdziemy pełną gamę miejsc noclegowych do wyboru. Siadamy więc i wybieramy miejsce, wypełniamy formularz rezerwacji i mamy już prawie komplet.

Czy brakuje nam czegoś jeszcze, co oferowało biuro podróży? Pozostaje nam przemyślenie, czy chcemy się ubezpieczyć (w niektórych przypadkach życiowych okazuje się to zdecydowanie potrzebne) – firm ubezpieczeniowych także powstało wiele, nie będziemy więc mieli problemu z wyborem oferty jednego z nich.

Z tak zorganizowanymi wakacjami, możemy spać spokojnie. Na pewno nie musimy się obawiać tego, że wszyscy usługodawcy, których wybraliśmy do realizacji pełnych wakacji splajtują (to by się nie mogło wydarzyć), nie musimy zastanawiać się, czy aby na pewno trafimy do tego hotelu, który wybraliśmy.
Koszty wbrew pozorom, wcale nie muszą przekraczać tych, płaconych biurom podróży. Wszystko zależy od nas samych. Szczęśliwie, linie lotnicze także prześcigają się w ulepszaniu swoich ofert, więc tanie loty nie należą do rzadkości. My także wybieramy standard miejsca, w którym urlop spędzimy. W zależności od naszych potrzeb, wydajemy dokładnie tyle, ile chcemy.
I w przeciwieństwie do wakacji, które ktoś organizuje za nas, nie jesteśmy zaskakiwani – nie ma przykrych niespodzianek, niespełnionych oczekiwań i rozczarowania, wynikającego albo z nieuczciwości organizatora, albo niezrozumienia umowy, zapisanej drobnym maczkiem.

Zastanówmy się więc w przyszłym roku, komu wolimy powierzyć swój urlop…



Relatywne: Inne: Zobacz też: http://www.poradniki.zgora.pl

Opinie i komentarze