Tłumaczenia symultaniczne

Wielu wykonawców stron internetowych nie podejmuje się wykonywania ich, jeżeli są w obcych językach. Niesłusznie, nie ma się co przerażać jeżeli musimy coś przełożyć. Wystarczy mieć dobry, jasny polski tekst, a translację można zlecić specjalistom. Ja w ten sposób wykonałem wiele stron, nie mając na przykład pojęcia o języku hiszpańskim i francuski. Ale nie można powierzać tego zadania amatorom, bo efekt może być opłakany. Tekstowe przekłady mają to do siebie, iż lingwista ma do dyspozycji trochę czasu, słowniki. Dużo trudniejsza jest sprawa przy jednoczesnym mówieniu przez np. męża stanu i jednoczesnym przekładaniu na lokalny język lub któryś z tzw. grupy kongresowej. Są to tłumaczenia symultaniczne. Nie dość, że tłumacz znakomicie musi mieć opanowany obcy język, to dodatkowo kryją się inne pułapki. Jeżeli mówca chce wygłosić jakiś dowcip z idiomami lub nawiązaniem do lokalnych uwarunkowań wpadka może się zdarzyć. Do legendy przechodzą mowy Lecha Wałęsy, którego przemówienia właściwie tworzyli translatorzy, bo na żywo „nie sposób” sprostać pomysłom tego człowieka. Jeszcze za swojej prezydentury chciał zabłysnąć swoją europejskością i zaproponował na pewnej konferencji międzynarodowej, aby znieść monopol we wszystkich krajach na CPN-y. Przekładający był obcokrajowcem, znającym nasz język, ale nie miał pojęcia co to są cepeeny. Wybrnął mówiąc coś zupełnie innego. Wałęsa rzecz jasna nie połapał się, bo Jego znajomości lingwistyczne są równie wysokie, jak wykształcenie.



Relatywne: Inne: Zobacz też: http://www.poradniki.zgora.pl

Opinie i komentarze