Zegarki z dawnych lat

Pewnie niektórzy z was pamiętają jeszcze czasy, kiedy szczytem mody były elektroniczne zegarki z melodyjkami. Jakieś Montany i inne tego typu wynalazki. Porównywało się z chłopakami, który potrafi wydać z siebie więcej cudownych dźwięków. I te cztery przyciski funkcyjne – pip pip pip wołał maleńki głośniczek po naciśnięciu któregoś. Była też i miniaturowa lampka oświetlająca około 1/3 wyświetlacza. Czy wspominałem już o stoperze i mierzeniu, ile kto wytrzyma na bezdechu. A ta zabawa w zatrzymywanie stopera, polegała na tym, że ustalało się określona cyfrę setnych sekundy i klikało tak długo, aż stoper zatrzymał się właśnie na niej. Po prostu cud techniki :) Fakt, ten cud nie wytrzymywał długo tych zabaw, pękały chińskie bransolety i po 2 latach była tego cała szuflada. No, ale zabawa też była.

A teraz co? Kupuje człowiek jakiś taki zegarek mechaniczny, bo bardziej prestiżowy i nie wstyd się z takim pokazać, a i do garniaka jakiegoś elektronika na bransolecie nie wypada założyć. Ląduje na nadgarstku jakiś elegancki Atlantic, Seiko a może Citizen. Takie coś to wcale nie pipnie, bo i w jaki sposób, przecież nie ma żadnego przycisku, o melodyjkach i wspaniałej lampce nie wspominając. Czasy się zmieniają, ludzie się zmieniają i niestety zapominają, co ich kiedyś bawiło. Kto wie, gdzie się podziały te Montany?



Relatywne: Inne: Zobacz też: http://www.poradniki.zgora.pl

Opinie i komentarze