Zima w wielkim mieście

W Nowym Yorku idzie zima. Czuć to z dnia na dzień coraz wyraźniej i tak naprawdę: nagle człowiek zdaje sobie sprawę, że każdego dnia rano zakłada kolejną warstwę ubrania. Dni coraz krótsze robią się już od dłuższego czasu. Teraz przyszła pora na stopniowe schładzanie się miasta…

Oczywiście, można zacząć narzekać na pogodę, można też przypomnieć sobie, jak to było w zeszłych latach i zacząć oczekiwać najbardziej… magicznej pory roku w Nowym Yorku: ostatnich dwóch miesięcy roku. Powietrze zaczyna się wymrażać pod dusznym lecie i powoli nabiera niezwykłego, świątecznego zapachu. Jest krystalicznie czyste, czasami ten kryształ tylko spowity białymi mgiełkami wałęsającymi się po niebie. Czasami – powietrze w Nowym Yorku jest słodkie, zwłaszcza teraz, w okolicach święta Halloween bo na ulicach coraz więcej dyń. Po to, by ludzie w domach mogli robić placki a z wydrążonych dyń: latarenki, które rozsiewają unikalny zapach po całym mieście. Otwarte są już wszystkie ślizgawki na wolnym powietrzu. Ta najważniejsza, przy Rockefeller Center i równeż ta najmłodsza, którą Nowy York ma na tyłach nowojorskiej biblioteki.

Jeszcze przez kilka dni przy nowojorskich domach pajęczyny i nietoperze. Ale już wkrótce, jak tylko przez Nowy York przejdzie parada duchów, czarownic i postaci polityki, na ulicach i ulicznych drzewach ludność zacznie rozwieszać kolorowe lampki, gwiazdy, na przedmieściach wyjdą przed domy świecące jelonki i krasnale. Ludność zacznie się spieszyć, wychodzić wieczorami do sklepów w poszukiwaniu prezentów, zaczną się wyprzedaże a powietrze przy Piątej Alei – zacznie pachnieć pieczonymi kasztanami.



Relatywne: Inne: Zobacz też: http://www.poradniki.zgora.pl

Opinie i komentarze